W sierpniu 2024 roku Ambasada RP w Bogocie ogłosiła, że obywatele Kolumbii jadący do Polski w celu pracy muszą posiadać wizę. Komunikat ten nie miał oparcia w żadnym akcie prawa powszechnie obowiązującego, który dawałby polskim organom podstawę do wprowadzenia takiego wymogu. Od tamtej pory wielokrotnie pisaliśmy w różnych miejscach o tym, że organy – Straż Graniczna czy urzędy wojewódzkie – prowadzą systemową politykę zwalczania pracy cudzoziemców z Kolumbii, Wenezueli i Gruzji przebywających w ramach ruchu bezwizowego: wydają decyzje o zobowiązaniu do powrotu, prowadzą „rutynowe” kontrole w zakładach pracy (które nierzadko dotyczą tylko „problemowych” grup), odmawiają wjazdu na granicy, czy piętrzą trudności w wydawaniu zezwoleń na pobyt czasowy – mimo że obowiązujące przepisy wprost dopuszczają wykonywanie pracy przez tych cudzoziemców na podstawie ruchu bezwizowego i posiadanego zezwolenia na pracę.
Stan na 19 lutego 2026 roku: nic się w tej kwestii nie zmieniło. Rozporządzenie ograniczające prawo do pracy w ramach ruchu bezwizowego nadal nie istnieje. Ale – i to jest powód, dla którego piszemy ten tekst – już wkrótce będzie istnieć. A wtedy to, co dotychczas było bezprawnym działaniem organów,stanie się obowiązującym prawem.
Skąd się wzięła podstawa i dlaczego jeszcze jej nie ma
Przypomnijmy konstrukcję prawną. Do 31 maja 2025 roku prawo do wykonywania pracy w ramach ruchu bezwizowego wynikało z art. 87 ust. 1 pkt 12 ustawy o promocji zatrudnienia. Przepis ten nie przewidywał żadnego mechanizmu wyłączania obywateli konkretnych państw z tego uprawnienia – po prostu go nie było. Działania organów prowadzone od sierpnia 2024 roku nie miały więc nawet teoretycznego oparcia w istniejącym porządku prawnym.
Od 1 czerwca 2025 roku obowiązuje ustawa z dnia 20 marca 2025 r. o warunkach dopuszczalności powierzania pracy cudzoziemcom na terytorium RP (Dz.U. 2025 poz. 621). Jej art. 3 ust. 3 pkt 6 stanowi, że cudzoziemiec posiadający zezwolenie na pracę może ją wykonywać w czasie pobytu w ramach ruchu bezwizowego – „chyba że jest obywatelem państwa znajdującego się w wykazie, o którym mowa w ust. 4.” Art. 3 ust. 4 daje z kolei ministrowi właściwemu do spraw pracy – na wniosek szefa MSWiA lub MSZ – możliwość określenia w drodze rozporządzenia wykazu państw, których obywatele tego prawa są pozbawieni.
Dopóki rozporządzenie nie zostanie wydane, wykaz nie istnieje. Dopóki wykaz nie istnieje, prawo do pracy w ramach ruchu bezwizowego przysługuje obywatelom wszystkich państw objętych tym ruchem – w tym Kolumbii, Wenezueli i Gruzji. Stan prawny od 1 czerwca 2025 roku niczego nie zmienił w bieżącej sytuacji tych cudzoziemców: ich prawo do pracy wynika wprost z ustawy, tak jak wynikało wcześniej. Zmieniło się natomiast coś istotnego na przyszłość – pojawiła się delegacja, której wcześniej nie było, i która pozwala to prawo odebrać aktem wykonawczym. I właśnie z tej delegacji minister zamierza teraz skorzystać: 6 lutego 2026 roku w rządowym wykazie prac legislacyjnych pojawiła się zapowiedź rozporządzenia obejmującego Kolumbię, Wenezuelę i Gruzję. Planowane przyjęcie – II kwartał 2026 roku.
Dlaczego akurat te trzy państwa?
Oficjalne uzasadnienie projektu mówi o „systemowym nadużywaniu ruchu bezwizowego do podejmowania pracy z obejściem obowiązujących procedur”, szarej strefie, destabilizacji rynku pracy i wzroście wyzysku. Tej narracji warto się przyjrzeć.
Weźmy przykład Kolumbii. Umowa UE–Kolumbia o zniesieniu wiz krótkoterminowych (Dz. Urz. UE L 333, 19.12.2015) zawiera w art. 3 ust. 2 klauzulę wyłączającą z zakresu zwolnienia wizowego osoby podróżujące w celu wykonywania płatnej działalności. Jednocześnie art. 3 ust. 3 tej samej umowy stanowi wprost, że zwolnienie wizowe nie narusza przepisów prawa krajowego państw członkowskich dotyczących warunków wjazdu i pobytu krótkoterminowego. Umowa unijna dawała więc państwom członkowskim pełną swobodę uregulowania kwestii pracy w ramach ruchu bezwizowego we własnym zakresie.
I Polska z tej swobody skorzystała. Art. 87 ust. 1 pkt 12 lit. f ustawy o promocji zatrudnienia wprost dopuszczał wykonywanie pracy przez cudzoziemców przebywających w ramach ruchu bezwizowego, bez różnicowania ze względu na obywatelstwo. Kolumbijczycy mogli legalnie pracować w Polsce w tym trybie nie dlatego, że znaleźli lukę w systemie, lecz dlatego, że polski ustawodawca świadomie im to umożliwił. Trudno z poważną miną mówić o „nadużywaniu” ścieżki, którą samo państwo polskie stworzyło i przez lata utrzymywało. Ta sama konstrukcja prawna – praca w ramach ruchu bezwizowego z zezwoleniem na pracę lub oświadczeniem – służyła przed 2022 rokiem setkom tysięcy obywateli Ukrainy i nikomu wówczas nie przeszkadzała.
Warto przy tym zwrócić uwagę na kontekst, którego w publicznie dostępnej dokumentacji nie znajdziemy, ale który jest publicznie dostępny. W wypowiedziach przedstawicieli rządu i komunikatach służb na temat każdego z tych trzech państw pojawiają się wątki dotyczące bezpieczeństwa wewnętrznego, wyzwań dla służb porządkowych, kontekstu geopolitycznego i obaw wywiadowczych. Trudno oprzeć się wrażeniu, że to właśnie te kwestie – a nie troska o integralność systemu migracyjnego – tłumaczą, dlaczego rozporządzenie obejmuje akurat te trzy państwa, a nie na przykład inne kraje regionu LATAM, których obywatele korzystają z ruchu bezwizowego na identycznych zasadach. Dla pracodawców ta obserwacja ma znaczenie praktyczne: pozwala oszacować, czy i kiedy podobne ograniczenia mogą objąć kolejne kierunki.
Co to oznacza w praktyce?
Paradoks obecnej sytuacji polega na tym, że pracodawca zatrudniający obywatela Kolumbii przebywającego w ramach ruchu bezwizowego i posiadającego zezwolenie na pracę formalnie działa zgodnie z prawem – ale jego pracownik i tak może w każdej chwili dostać decyzję deportacyjną.
Po wejściu w życie rozporządzenia paradoks zniknie, ale nie w sposób korzystny dla pracodawcy: wtedy takie zatrudnienie będzie po prostu nielegalne. To, co organy robią od półtora roku bez podstawy prawnej, za kilka miesięcy stanie się obowiązującym stanem prawnym. Kto liczył na to, że obecna praktyka zostanie zakwestionowana lub się cofnie, powinien przyjąć do wiadomości, że kierunek jest dokładnie odwrotny – praktyka zostaje usankcjonowana.
Z opisanego zjawiska płynie kilka wniosków, które wykraczają daleko poza kontekst tych trzech państw. Czasy bezproblemowej rekrutacji cudzoziemców na zasadzie just-in-time dobiegają lub już dobiegły końca. Model, w którym pracodawca mógł w krótkim czasie pozyskać pracownika spoza UE i sprawnie go zalegalizować, napotyka coraz poważniejsze bariery systemowe i wymaga fundamentalnej rewizji.
Wybieranie najprostszych, lecz politycznie nieakceptowanych ścieżek legalizacji będzie się wiązać z rosnącym ryzykiem – choć niekoniecznie w postaci kar finansowych. Wystarczy nagłe opuszczenie przez pracownika terytorium kraju wskutek decyzji deportacyjnej, aby pracodawca poniósł dotkliwe straty operacyjne.
Tradycyjne ścieżki legalizacji – pozyskiwanie zezwoleń na pracę w celu uzyskania wiz pracowniczych – choć uciążliwie długie procedurowo, zdecydowanie rzadziej prowadzą do problemów z kontrolami i decyzjami deportacyjnymi. Z perspektywy długoterminowej jest to rozwiązanie znacznie bezpieczniejsze, choć wymagające większej cierpliwości i planowania zasobów ludzkich z odpowiednim wyprzedzeniem.
Wreszcie – i być może najważniejsze – państwo polskie bardzo konsekwentnie zwalcza wszystkie ścieżki sprowadzania cudzoziemców, które uznało za nadużycie prawa lub wykorzystywanie procedur niezgodnie z ich przeznaczeniem. Zasada „co nie jest zakazane, jest dozwolone” jest coraz bardziej marginalizowana w sferze prawa imigracyjnego. Praktyki, które jeszcze rok temu były powszechnie stosowane i tolerowane, mogą dziś skutkować poważnymi konsekwencjami dla pracownika, a pośrednio – dla stabilności operacyjnej pracodawcy. Jeśli Państwa firma zatrudnia obywateli tych trzech państw, czas na audyt statusu pobytowego pracowników i konsultację ścieżek legalizacyjnych. Po wejściu w życie rozporządzenia nie będzie już czego ratować.
Zapraszamy na najbliższe wydarzenia organizowane przez C&C Chakowski & Ciszek:
KONFERENCJA NOWE PRAWO IMIGRACYJNE 20026, 24.03.2026, WARSZAWA / ON-LINE (KLIKNIJ)







